Kalendarz imprez
  
KALENDARZ IMPREZ

25.05-13.06.2010
Jolanta Gawryś “Da-sein. Fotografia ręcznie haftowana”.
Wystawa dyplomu  wyróżnionego w pracowni prof. Wiesława Smużnego.

wernisaż wystawy 25 maja (wtorek) godz. 19:00

 

 

Jolanta Gawryś 'Da-sein. Fotografia ręcznie haftowana'
Data rozpoczęcia: 2010-05-25
Data zakończenia: 2010-06-13

 

Jolanta Gawryś ukończyła Wydział Sztuk Pięknych UMK. Obecnie jest doktorantką na macierzystym wydziale. Zajmuje się szeroko rozumianą fotografią oraz działaniami multimedialnymi.

 

 

 


- “Da-sein” oznacza “być tu oto” - wyjaśnia artystka. - Istniejemy w konkretnym czasie, w określonej przestrzeni. Naszą jednostkowość wyznacza nasz sposób poruszania się w świecie, w którym inni współistnie ją z nami. Odniesienie do tego, co spotykamy w świecie w zasadniczy sposób określa nasze istnienie.
“Da-sein” jest pracą, która powstała z połączenia dwóch niezwykle istotnych dla mnie mediów: fotografii oraz haftu. Mając cztery lata zetknęłam się ze światem tkaniny i nici. Ich faktura, kolorystyka były pierwszymi wartościami plastycznymi, które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Godzinami „zakopana” w ich stercie tkwiłam w swoim świecie magii. Haftowałam, szyłam, szydełkowałam zanim zaczęłam malować czy rysować. Do dziś świat ten pozostał dla mnie światem niezwykle intymnym i osobistym. Dodałam do niego drugą fascynującą mnie dziedzinę: fotografię. Odkryłam ją podczas studiów. A jej możliwości budowania świata poprzez światło zawsze odgrywały ważną rolę w moim tworzeniu.

 

Cykl “Da-sein” stanowi zapis mojego sposobu patrzenia na człowieka. Jednocześnie, jest próbą uchwycenia tego, co najbardziej charakterystyczne i ulotne w naszych relacjach z ludźmi. Pod względem formalnym, składa się z dziesięciu fotografii portretowych w formacie 80 cm x 80 cm.

 

 

Całość zbudowana jest z trzech części.


Pierwszą stanowią portrety osób, które posiadają tatuaż rzeczywisty. Dla każdej z nich, tatuaż jest elementem posiadającym ogromne znacznie, nie zaś efektem podlegania trendom mody. Za każdą z postaci kryje się jej osobista historia. Nie są to, więc, fotografie reprezentujące jedynie cielesność osób, a raczej portrety ich historii związanej z tatuażem. I tak jedna z osób samodzielnie wytatuowała swoje ciało po śmierci ojca, inna zrobiła to na znak protestu przeciwko znieczulicy świata. Tutaj funkcja tatuażu, nawiązuje do tej jaką pełnił w kulturach plemiennych, czyli wizualizacji charakterystyki człowieka. Znak lub symbol, wykonany na skórze, miał pokazywać innym z jakiego rodzaju człowiekiem ma się do czynienia. Wszystko zależało od jego formy, koloru, techniki wykonania.

 

Druga część pracy składa się z pięciu fotografii ręcznie haftowanych. Są to portrety osób, z którymi jestem związaną na różnych płaszczyznach. Ich ciała nie są wytatuowane. Jednakże ich osobowość charakteryzuje coś bardzo konkretnego, niczym znak wykonany na skórze. Za pomocą symboli, dobranych indywidualnie, starałam się, uchwycić moje postrzeganie ich najbardziej własnego sposobu istnienia.
Symbole wykonałam za pomocą jedwabnych nici. Zostały wyhaftowane na pokrytym fotografią płótnie. Wybór tej techniki nie jest przypadkowy. Haft stanowi bardzo ważny element cyklu. Oprócz jego walorów estetycznych, istotna jest sama czynność haftowania. Rytmiczne przekłuwanie płótna i przeciąganie przez nie nici stało się swoistą mantrą, rytuałem zmniejszającym dystans pomiędzy mną, a “naznaczanymi” osobami. Rytuałem pomagającym oswoić siebie, z tymi którym się przyglądam, jak również z sobą samą w konkretnych relacjach, ponieważ bliskość często mnie przeraża. Nie mając prawa ingerować w ich intymną sferę, czułam się jakbym bezcześciła sacrum. Łamanie barier, dotykanie intymnych sfer drugiego człowieka staje się niekiedy przerażające. Jest to bowiem proces odkrywania siebie przed światem; inni ludzie są lustrem, w którym przeglądając się, poskładać możemy kawałki prawdy o sobie. Dodatkowo motyw szycia i haftu nawiązuje do dawnej, dzisiaj już nie stosowanej techniki tworzenia tatuaży, przeciągania pod skórą zanurzonych w barwniku ścięgien zwierzęcych.

Obrazy są dwustronne. W ten sposób powstają dwie odrębne sytuacje. Z jednej strony obrazu mamy do czynienia z bohaterem ozdobionym konkretnym znakiem – błyszczącym, szlachetnym i sterylnym, jakby nakazywał zachować dystans, pozwalał się przyglądać – tylko tyle, albo aż tyle… Zaś z drugiej strony obrazu widzimy jedynie wyhaftowany element na szarym płótnie. Sytuacja ta należy już do klasy zwykłego zdarzenia, wręcz użytkowego wymiaru. W konfrontacji awersu z rewersem, nie sposób nie pomyśleć, iż to człowiek nadaje znaczenie symbolowi, wzbogaca go i zmienia. Nadaje mu właściwy ciężar.
Zestawiam ze sobą portrety osób, które posiadają tatuaże jako namacalne znaki ich duchowej strony i osób, które nie są wytatuowane, by tym mocniej zaznaczyć, iż każdy z nas nadaje wagę swemu indywidualnemu byciu, określa jego charakter, nawet jeśli, nie czyni tego w sposób tak mocno manifestujący swą jednostkową wyjątkowość. Nawet jeśli nie posiada się znaku fizycznie istniejącego na ciele, czy nie dostrzeżemy w każdym śladu najbardziej własnego sposobu istnienia? Czy raczej owo coś, owa duchowa strona, jeszcze bardziej przedziera się przez to, co fizyczne, by zostać dostrzeżoną?

 

 


Trzecia część obejmuje autorskie komentarze osób, które na skórze swego ciała wykonały tatuaż. Znajdują się one na lewej szpalcie planszy, która dopełnia wymowę fotografii. Za pomocą tych krótkich tekstów, chciałam oddać głos tym, którzy zgodzili się pokazać swój własny sposób patrzenia na siebie i świat. Druga część planszy pomyślana jest jako słownik, który został tak skonstruowany by pomógł spojrzeć na osoby, którym przypisałam symbole, w taki sposób, w jaki ja na nie patrzę.

 

Więcej wiadomości na stronie internetowej: http://jolanta-gawrys.ovh.org/dasein.html